Co się dzieje wokół Ganta?

244
GANT-glowna

GANT-glowna

Upadający deweloper to wielki kłopot dla klientów. Wokół sytuacji spółki Gant Development narosło w ostatnich dniach wiele niejasności. Bankier.pl postanowił stawić czoła chaosowi informacyjnemu związanemu z upadłością jednego z największych deweloperów w Polsce.

Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej najpierw postanowił zmienić tryb postępowania upadłościowego z możliwością zawarcia układu na postępowanie obejmujące likwidację majątku upadłego, a następnie zdecydował o umorzeniu postępowania upadłościowego wobec Gant Development S.A w Legnicy.
Wszczęcie postępowania upadłościowego nie było jednak możliwe – sąd zaproponował, aby koszty postępowania wzięli na siebie wierzyciele, jednak ci się na to nie zgodzili. W tej sytuacji – jako że zdaniem sądu masa upadłościowa Ganta nie wystarcza nawet na pokrycie kosztów procedury – postępowanie zostało umorzone. Innymi słowy okazało się, że Gant jest za biedny, by upaść.
Jednocześnie warto zaznaczyć, że umorzenie postępowania nie oznacza powrotu do możliwości zawarcia układu. Sąd zmienił sposób prowadzenia postępowania, a następnie je umorzył. Sytuacja ta tworzy więc pewien paradoks. W przypadku uprawomocnienia się postanowienia sądu – co nastąpi, gdy nie zostanie wniesione zażalenie lub ewentualne zażalenie zostanie oddalone – kolejnym krokiem będzie wykreślenie wpisów dotyczących upadłości spółki w księdze wieczystej i w rejestrach.
Skoro więc spółka nie będzie znajdować się w stanie upadłości, jej wierzyciele będą musieli dochodzić swoich wierzytelności w drodze postępowań sądowych. Z kolei odpowiedzialność za przeprowadzenie likwidacji spółki przechodzi znów na firmę – wspólnicy muszą powołać nową osobę na stanowisko likwidatora. Jego zadaniem będzie ustalenie majątku firmy i jego podział na poszczególnych wierzycieli. Wbrew krążącej po sieci opinii, poniedziałkowa decyzją sądu nie spowoduje wykreślenia Ganta z Krajowego Rejestru Sądowego. Spółka nie uległa rozwiązaniu – stwierdza Michał Żuławiński, analityk Bankier.pl.
W najgorszej sytuacji są klienci.
Sytuację każdego z klientów Ganta należy rozpatrywać indywidualnie, zależy ona bowiem od rodzaju umowy jaką podpisali z deweloperem. Ci, którzy spisali umowę przedwstępną w formie aktu notarialnego, są w znacznie lepszej sytuacji niż pozostali, którym bardzo trudno będzie odzyskać wpłacone pieniądze. Przypadek Ganta pokazuje, jak ważne było wprowadzenie tzw. ustawy deweloperskiej, która zabezpiecza interesy klientów deweloperów m.in. poprzez wprowadzenie rachunków powierniczych i określa zasady postępowania ze środkami nabywcy w przypadku upadłości dewelopera – dodaje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.
Państwo powinno zwracać większą uwagę na dobro poszkodowanych klientów. Pamiętajmy, że wiele osób na skutek przewlekłych spraw sądowych i upadłościowych straciło majątki życia, nierzadko zadłużając się na tyle, że nie stać ich na zakup mieszkania w innym miejscu. Banków zwykle nie interesuje, że ktoś został oszukany. To ludzkie dramaty i w Polsce nadal brakuje przepisów, które uchroniłyby przeciętnego obywatela przed taką sytuacją. Duży wierzyciel poradzi sobie bez problemu, zwłaszcza, gdy jest to Urząd Skarbowy. Sprawa wrocławskiego dewelopera powinna być wyraźnym sygnałem dla odpowiednich w Polsce instytucji i służb, że problem wciąż istnieje, a obecne rozwiązania są niewystarczające – mówi Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Więcej na temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Co-sie-dzieje-wokol-Ganta-7216593.html